Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność słowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność słowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 marca 2010

O wolności, marcu 68 i nieznanym wierszu Wojaczka

Marzec 68 to nie tylko starcie Puławian z Natolińczykami, czy jak kto woli Chamów z Żydami, albo jeszcze inaczej - "betonu" z "liberałami", marzec to również budzenie się w młodym, dorastającym pod peerelem, pokoleniu Polaków świadomości, że komunizm jest wszechobecnym propagandowym kłamstwem, marzec w końcu to bunt przeciwko autorytarnej władzy i wołanie o wolność.


stos podartych gazet - marzec 68 (  źródło


  

Po marcu 68 na literacką scenę wkroczyło pokolenie poetów urodzonych z końcem II wojny. Niektórzy z nich debiutowali już wcześniej, jednak ich twórczość nabrała wyrazu i stała się głośna dopiero po wydarzeniach marcowych i po grudniu siedemdziesiątego roku jako literackie echo współczesnych dramatów historii. Lirykę pokolenia 68 zdominowały tematy społeczne i polityczne. Wyrazem tego było m.in. dążenie do demaskowania za pośrednictwem poezji języka propagandy i w ogóle wszelkich językowych skamielin, pod którymi zastygła rzeczywistość. Czołowymi przedstawicielami tego pokolenia są Stanisław Barańczak, Ryszard Krynicki, Julian Kornhauser i Adam Zagajewski. Nieco na uboczu tej grupy funkcjonował natomiast prawdopodobnie najwybitniejszy poeta tego pokolenia – Rafał Wojaczek. Niektórzy zwykli w Wojaczku widzieć przede wszystkim skandalistę – pijaka i awanturnika. Jeden z redaktorów wychodzącego w latach sześćdziesiątych czasopisma literackiego chwalił się kiedyś w mojej obecności, że Wojaczek przyszedł do redakcji z wierszami i "nawet go nie uderzył". Tymczasem Wojaczek, choć zapijał ostro i z racji postury oraz charakteru mógł uchodzić za takiego, którego lepiej omijać z daleka, był przede wszystkim tytanem pracy jako artysta. Zachowane w rękopisy kolejnych wariantów wierszy dobitnie o tym świadczą. Wojaczek cyzelował każdą strofę, każdy wers i każde słowo. Jego poezja to nie tylko wizja, ale i praca, może nawet praca przede wszystkim – szukanie rytmu i sensu, sensu nie tylko słowa, ale i losu, co zresztą u Wojaczka oznacza to samo.

Chciałbym przedstawić dziś niepublikowaną wersję wiersza Wojaczka pochodzącego z tomu "Inna bajka". Wydobył ją wiele lat temu z archiwum Wojaczka mój kolega z poznańskiej polonistyki. Utwór nosi tytuł "Piosenka bohaterów II". Moim zdaniem ten nieznany wariant wiersza jest znacznie lepszy od opublikowanego. Dodam, że również drukowana wersja wiersza różni się drobnym szczegółem w kolejnych publikacjach – inna jest w wydanym za życia poety tomie "Inna bajka", inna w zbiorze opublikowanym przez B. Kierca po śmierci poety. W wydaniu autorskim wiersza pojawia się sformułowanie "w piśmie powszednich gazet", natomiast u Kierca w wydaniu z lat dziewięćdziesiątych mamy "w piśmie partyjnych gazet". Również w wersji, którą poniżej przedstawiam występuje słowo "partyjnych". Nasuwa się w związku z tym dość oczywisty wniosek, że zastąpienie słowa "partyjnych" bardziej neutralnym "powszednich" jest śladem ingerencji cenzorskiej.
Co wspólnego ma ten wiersz z marcem 68? W rękopisie występuje nieobecna w publikacji książkowej data powstania wiersza – 20 maja 68, a treść utworu pozostaje moim zdaniem w ścisłym związku z dusznym klimatem politycznej nagonki, z wiecami, na których aktyw partyjny piętnował studentów-"wichrzycieli" i pisarzy-"warchołów", a przede wszystkim na których wysyłał "syjonistów do Syjamu". Stąd wziął się zresztą słowny dowcip: "syjoniści do Syjamu", "studenci do nauki", "literaci do pióra", partia do dupy.


Oto wiersz:


Piosenka bohaterów II

Aż wreszcie groza stała się pospolitą rzeczą,
Czymś jadalnym jak chleb i lekkostrawnym,
Co mogliśmy brać w dłoń i w usta lekko
Jak kromkę kwitnącą zapachem aż bez nazwy,

Takim codziennym. I zabijano nas rano,
W południe wymierzano nam rzadką śmierć w zupie,
A my śmialiśmy się śmiechem nieodmierzanym
Jeszcze wtedy, gdy w głowy sen walił obuchem.

Bo to nie była nasza śmierć tylko łaskawa
Jałmużna z kieszeni zazdrosnego świata
I wiedzieliśmy o tym nie czytając w piśmie

Partyjnych gazet – tylkośmy umyślnie
W najświeższe szpalty nieba patrzeli: ten dziennik
Wymawiał nam prawdziwe imię naszej śmierci.

20 maja 68


A tu wersja opublikowana w 1970 roku w tomie "Inna bajka":


PIOSENKA BOHATERÓW II

                                                                        "W czasach wielkich żyliśmy, wspaniałych..."

Aż wreszcie śmierć stała się pospolitą rzeczą,
jadalną, jak gruby chleb lekkostrawną,
i w usta sobie braliśmy lekko
- kromkę rozkwitającą smakiem aż bez nazwy,

takim codziennym. I zabijano nas: rano
już wymierzano rzadką, w cienkiej zupie,
ale my śmiechem nieodmierzanym
śmialiśmy się, jeszcze gdy sen w łeb tłukł obuchem.

Bo to nie była nasza śmierć tylko łaskawa
jałmużna zazdroszczącego nam świata
i wiedzieliśmy: kłamią nam w piśmie

powszednich gazet, skorośmy, choć nieumyślnie,
w szpaltach nieba czytali a ten dziennik
wyjawiał imię prawdziwej śmierci.


Motto z wiersza "O książce" Czesława Miłosza kieruje nas ku katastrofizmowi, którego poetyckie wizje takich twórców jak Miłosz właśnie czy Czechowicz sygnalizują, że żyjemy w dniach końca – zagłady naszego – ludzkiego świata. Można też dodać, że fraza "I zabijano nas rano, / W południe wymierzano nam rzadką śmierć w zupie" jest jakby żywcem wyjęta z obozowych wierszy Tadeusza Borowskiego. Wojaczek w świecie pozbawionym nadziei nie ustaje w poszukiwaniu ludzkiego wymiaru życia i paradoksalnie odnajduje go w formule zaproponowanej przez Montaigne`a: "Myślenie o śmierci jest myśleniem o wolności". Tę myśl z esejów Montaingne`a notuje w swoim dzienniku i na różne sposoby rozpisuje w wierszach, również w "Piosence bohaterów II".

"tylkośmy umyślnie
W najświeższe szpalty nieba patrzeli: ten dziennik
Wymawiał nam prawdziwe imię naszej śmierci"


Myśl Montaigne`a znaczy tyle: kto nie boi się śmierci, ten staje się wolny i dopiero wtedy żyje naprawdę, po ludzku. Kogoś takiego nie zastraszy opresyjna władza ani sąd krzywoprzysięgły (vide Sokrates), ktoś taki nie poniży się podłym czynem wobec drugiego człowieka, bo nie lęka się nie tylko utraty pracy, mienia, czy pozycji, ale nawet i utraty życia. Tylko ktoś taki zdolny jest żyć jak poeta Wojaczek, czy jak antykomunista Rafał Gan Ganowicz wyznający dewizę: "Lepiej dzień jeden przeżyć jak lew, niż całe życie jak zając." I nie jest to bynajmniej desperacja, jak sądzą niektórzy, lecz najgłębsza wiara, wiara w wolne życie.


o marcu tutaj: http://www.marzec1968.pl/portal/m68/

PRYWATNA WOJNA RAFAŁA GAN-GANOWICZA : http://www.abcnet.com.pl/node/869

wtorek, 5 stycznia 2010

O, jo, joj, pracownika mediów prześladują

Stała się rzecz niesłychana. Krakowska prokuratura postanowiła postawić byłemu pracownikowi banku, dziś pracownikowi radia ZET Mariuszowi Gierszewskiemu zarzut bezprawnego ujawnienia zeznań prokuratorów w sprawie afery w Ministerstwie Rolnictwa. Wszyscy lamentują: dziennikarzom zamyka się usta, media się prześladuje.

"To działanie wymierzone nie tylko przeciw mnie, ale przeciwko wszystkim dziennikarzom śledczym." - ogłasza Gierszewski, a mecenas Kruszyński dzielnie nazywa rzecz po imieniu:
"To przypomina praktyki państwa totalitarnego, gdzie dla wygody prokuratury zamyka się usta wolnej prasie."

Brawo panowie, skoroście jednak tak odważnie ujęli się za wolnością słowa, to może wykrztusicie choć parę zdań na temat tego, co organa ścigania i tajne służby demokratycznej Polski wyczyniają z Wojciechem Sumlińskim i z dziennikarzami Gazety Polskiej?


P.S. Mariusz Gierszewski to jeden z tych bojowych sejmowych wesołków, którzy przechwalają się, że w czasie przemówienia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego nabijają się z głowy państwa w kantorku "pani Toli". Ciekawe, czy kiedy słuchali Kwaśniewskiego, to też ryczeli ze śmiechu? A jak reagują na Tuska, Bronka Jamajkę, że o Stefanie miłosiernym nie wspomnę?

"tutaj obok stolika dziennikarskiego jest pokój, który jest zwany „kantorkiem pani Toli”. Pani Tola sama w sobie jest historią dziennikarstwa... to ta starsza pani, która siedzi za biurkiem. Ona przeżyło wszystko, wiele tak zwanych „obrotów sejmowych” i polityków, a poza tym jest osobą wielkiej kultury i można do niej iść i porozmawiać na wiele różnych tematów. Tam też często siedzimy, tam są komputery, tam też jest telewizor, można obejrzeć konferencję prasową, dowiedzieć się, co i gdzie się dzieje. A jak na przykład jest przemówienie prezydenta, to wtedy siedzimy wszyscy w „kantorku Pani Toli”, są śmiechy, żarty, komentarze... czujemy, że jesteśmy grupą."

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/sejmowe_stado_8476.html

http://www.tvn24.pl/-1,1636733,0,1,prokuratura-sciga-dziennikarza,wiadomosc.html

http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/dziennikarz-radia-zet-scigany-przez-prokurature,51202,1


Polecam również wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o radiu zet:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6704505,J__Kaczynski__Ja_jestem_z_AK__a_pracownicy_Radia_Zet.html