środa, 21 lipca 2010

Smoleńsk. Czy prawda ujrzy światło dzienne?

Możemy dziś obserwować "polską" partię Moskwy w pełnej krasie. Jej przedstawiciele bezwstydnie i ochoczo gęgają w mediach rosyjską wersję przebiegu smoleńskiej katastrofy. Pozornie wydaje się, że wszystkie karty są w jednych rękach (a dokładniej – w jednych łapskach). Rosja kontroluje pojawianie się niemal wszystkich informacji i dezinformacji na temat katastrofy, a jej polskojęzyczni pomagierzy nadają temu odpowiednią oprawę propagandową. Przeświadczenie, że prawdy nie poznamy nigdy jest powszechne i nawet śledztwo prowadzone przez blogerów, czy pisowska komisja sejmowa niczego tu nie zmienia, bowiem twarde dowody zbrodni w powszechnym mniemaniu zostały już albo zniszczone, albo pozostaną ukryte na wieki wieków.

Czy istnieje zatem jakakolwiek szansa, że dowiemy się kiedyś, jak NAPRAWDĘ było?

Otóż abstrachując od wysiłku setek blogerów, polityków i innych osób prowadzących prywatne śledztwa, istnieje moim zdaniem kilka czynników dających nadzieję na odsłonięcie prawdy lub co najmniej na wskazanie, że rosyjska opowieść o katastrofie polskiego samolotu pod Smoleńskiem to bujda na resorach.

Jakie to czynniki?

Przede wszystkim należy zauważyć, że nie ma zbrodni doskonałej. Zwłaszcza dokonanej na taką skalę,w takim kontekście, z takimi motywami i przy takim stanie techniki.

W przeprowadzenie takiej akcji z pewnością było bezpośrednio zaangażowanych co najmniej kilkadziesiąt osób i to nie tylko z kręgu służb, a w "zabezpieczenie" okolicy i materiałów/dowodów kilkaset. Andonina mówiła o 180 funkcjonariuszach, którzy w kilka minut otoczyli teren katastrofy, natomiast Anotni Macierewicz wspominał w relacji z Katynia, że 10 kwietnia na każdej drodze i ścieżce wokół Smoleńska widać było tajniaków. Tak ogromna liczba ludzi użytych do dokonania zamachu i zatarcia śladów rodzi nadzieję, że ktoś nie wytrzyma i sypnie. Oczywiście nie musi to być (i z pewnością nie będzie) publiczne wyznanie zbrodni, nie każdy też z obecnych tego dnia w pobliżu smoleńskiego lotniska musiał zdawać sobie sprawę z tego, w czym dokładnie brał udział, tym niemniej sama przynależność do tej grupy dawała okazję zobaczenia i usłyszenia czegoś istotnego. Nie można więc wykluczyć, że pewne informacje ujrzą światło dzienne prędzej czy później. Na dowód tego przypomnijmy, że w necie są obecne dwa nagrania telefonem komórkowym z miejsca katastrofy, w tym jeden wykonany najwyraźniej przez któregoś z uczestników akcji. Można założyć, że takich dokumentów może być więcej. Do grupy osób, które mogą posiadać jakieś cenne informacje na temat okoliczności katastrofy należy doliczyć również przypadkowych świadków, dziennikarzy i oficjeli obecnych na lotnisku oraz obsługę lotniska. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że do publicznej wiadomości dotrą relacje świadków rzucjące dodatkowe światło na tragiczne wypadki z 10 kwietnia.

Warto mieć również na uwadze to, że dzisiejsza Rosja nie jest już krajem za żelazną kurtyną, w którym strach knebluje usta wszystkich obywateli. Nie jest to również państwo monolit – o władzę w Rosji toczy się dziś coraz bardziej widoczna walka. Nie można więc wykluczyć, że zamach na polski samolot był np. elementem jakiejś rozgrywki politycznej wewnątrz Rosji, a jeśli by tak było, to wszystkiego możemy się spodziewać, z nagłym zwrotem śledztwa włącznie.

I w końcu istnieje czynnik polski – ten, który, jak mi się zdaje, jest raczej lekceważony przez naszych krajowych pomagierów Rosjan. Ten czynnik to polscy prokuratorzy i wojskowi. Sprawcy zbrodni być może nie zdają sobie sprawy z tego, że Polska po przeszło dwudziestu latach kulawej bo kulawej, ale jednak demokracji, dorobiła się grupy urzędników i funkcjonariuszy traktujących serio służbę państwu polskiemu. Moja nadzieja kieruje się właśnie ku tym ludziom. Liczę na to, że nie ustąpią w wyjaśnianiu rzeczywistch okoliczności smoleńskiej tragedii, że nie ugną się pod politycznymi naciskami, nie odstąpią od racji stanu – a jest nią PRAWDA O SMOLEŃSKIEJ KATASTROFIE, w której zginął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i czołowi politycy, wojskowi oraz urzędnicy naszego państwa.

Czy mam podstawy do takich oczekiwań? Na razie stwierdzę krótko: sądzę, że tak.

czwartek, 15 lipca 2010

Czego szukano w ogonie polskiego tupolewa?

Zastanawiałem się wielokrotnie, czego właściwie szukał w ogonie wraku tupolewa widoczny na filmiku 1.24 osobnik? Wynurza się on z dziury po stateczniku, staje na ogonie i zeskakuje z niego. Czyżby to był jakiś rosyjski poszukiwacz fantów, jakaś hiena licząca na łatwy łup? Ale czego oczekiwał, przeszukując akurat ogon? Znacznie bardziej prawdopodobne byłoby znalezienie czegoś wartościowego przy zwłokach ofiar, w części pasażerskiej samolotu i wokół niej. Tymczasem bezpośrednio po katastrofie wdrapuje się akurat do tej trudno dostępnej i raczej mało obiecującej części wraku.


Dziś w końcu, wydaje mi się, że znalazłem wyjaśnienie tej zagadki. Przeglądając wypowiedzi na temat smoleńskiej katastrofy, natrafiłem na rozmowę zTomaszem Tuchołką, wiceprezesem spółki ATM PP sp. z o.o., jednym z konstruktorów polskiej czarnej skrzynki zamontowanej w feralnym tupolewie. Tomasz Tuchołka objaśnia, jakie urządzenia były zamontowane w rządowej maszynie oraz omawia ich przeznaczenie.

"Nasze urządzenie - nazwane przez media "trzecią czarną skrzynką" to tzw. Rejestrator Szybkiego Dostępu (z ang. QAR). Tu-154 M, jak wiele innych samolotów np. Ił-62 czy Ił-76 są wyposażone w system rejestracji rozmów w kabinie typu MARS-BM oraz system rejestracji parametrów lotu typu MSRP-64. I do tego systemu "dołożono" rejestrator eksploatacyjny naszej produkcji czyli ATM-QAR. W tupolewach, a więc i w samolocie prezydenckim, tę "czarną skrzynkę" zamontowaliśmy w przedniej części, tuż za kabiną pilotów, przy drzwiach samolotu po lewej stronie. Chodziło o to, żeby QAR był łatwo dostępny.
Dane ze specjalnej elektronicznej kasety z QAR-a są odczytywane po każdym locie, nawet po testach naziemnych jak próba silników. Czujniki systemu rejestracji są montowane w różnych częściach samolotu. Sygnały z nich doprowadzone są do tzw. Szyfratora, czyli urządzenia przetwarzającego i porządkującego zebrane informacje. Stąd dane transmitowane są do rejestratora katastroficznego zamontowanego w ogonie oraz do QAR-a. Oprócz niego Tu-154M standardowo były wyposażane również w rosyjski rejestrator eksploatacyjny typu KBN-1-1. To w uproszczeniu funkcjonalnie takie samo urządzenie jak nasze, tylko starszego typu, w którym nośnikiem jest taśma magnetyczna. Rosyjskie KBN były montowane w szatni załogi na podłodze, blisko kabiny pilotów. Tak więc prezydencki samolot w sumie miał aż cztery czarne skrzynki.
Mimo iż zadaniem naszego rejestratora nie jest przetrwanie katastrofy, już kilkakrotnie okazało się, że te rejestratory te, a szczególnie ich kasety, są dość wytrzymałe i potrafią przetrwać rozbicie samolotu. Ważne jest to, że po katastrofie nie szuka się całego urządzenia, a tylko nośnika danych, czyli, zależnie od typu rejestratora - taśm magnetycznych lub pamięci elektronicznej.

(...)

Parametry z rejestratorów wyjaśnią np., jakie było położenie samolotu w przestrzeni, jak piloci sterowali maszyną, jak pracowały urządzenia pokładowe itd. Ale z rejestratorów, w tym z QAR-a, raczej nie dowiemy się, dlaczego załoga ustawiła określone wartości przyrządów i elementów sterowania. Być może dowiemy się tego z tej czarnej skrzynki, która nagrywała rozmowy załogi przez łączność radiową i dźwięki w kokpicie.

Czy dzięki waszej czarnej skrzynce dowiemy się, kiedy prezydencki samolot zderzył się z ziemią?


Oczywiście. Dane z rejestratorów zawierają także czas."

http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article596006/Te_zagadki_wyjasni_polska_czarna_skrzynka.html

Osobnik widoczny na filmiku 1.24 po prostu "sprzątał" podobnie jak inne typy uwijające się na miejscu katastrofy.

środa, 14 lipca 2010

Wszystko się zgadza, tylko nic nie pasuje

Według stenogramu kontroler lotniska Siewiernyj podawał załodze polskiego samolotu w czasie podejścia do lądowania odległość od pasa lotniska najpierw co dwa kilometry, a od czterech kilometrów od pasa co jeden kilometr. Polski samolot podchodząc do lądowania pokonywał kilometr w mniej więcej 12 sekund, jednak ostatnich dwóch kilometrów nie zdołał przelecieć w 26 sekund, bowiem zderzył się z drzewami po 20,6 sekundach i następnie przez przeszło 5 sekund rozbijał się o kolejne przeszkody. Ostatecznie szczątki samolotu znalazły się o kilkaset metrów przed i nieco z boku od pasa.


Jak wynika ze zdjęć pierwsze poważne zderzenie z drzewem miało miejsce w odległości około 1,5 kilometra od pasa. Rosyjski kontroler o 10:40:38,7 oznajmia, że polski samolot znajduje się w odległości 2 kilometrów od pasa, a ponadto stenogramie stoi, że zderzenie z drzewami trwało od 10:40:59,3 do 10:41:04,6. Czyli według stenogramu samolot na pokonanie kilkuset metrów przed zderzeniem z drzewami potrzebował aż 20,6 sekundy, natomiast kilometr - kiedy zderzał się z drzewami - leciał 5 sekund!

wtorek, 13 lipca 2010

Zagadkowe siedem i pół sekundy

Według stenogramu nagrania z czarnej skrzynki przekazanego przez Rosjan samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie o godz. 10:40:41,3 znajdował się na wysokości 100 metrów (nie jest jednak sprecyzowane, czy było to 100 metrów w stosunku do płyty lotniska Siewiernyj, czy do terenu, nad którym przelatywał samolot). Tę wysokość samolot utrzymywał przez około 7 - 8 sekund - do 10:40:48,7, chociaż i wcześniej i w chwilę później opadanie samolotu przebiegało w tempie od pięciu do szesnastu metrów na sekundę.


Pomiędzy 10:39:57,1 (wysokość 400 metrów) a 10:40:19,6 (wysokość 300 metrów), a więc w 22,5 sekundy Tupolew 101 opadł o 100 metrów, czyli opadał z prędkością mniejszą niż 5 metrów na sekundę. Następnie zbliżanie się samolotu do ziemi wyglądało według stenogramu następująco:
10:40:22,8 – wysokość 250 metrów, czyli w trzy sekundy 50 metrów bliżej ziemi, czyli 16 metrów na sekundę
10:40:32,9 – wysokość 200 metrów, w 10 sekund 50 metrów, a więc 5 metrów na sekundę
10:40:37,1 – wysokość 150 metrów, w 4 sekundy 50 metrów, opadanie – 12 metrów na sekundę
10:40:41,3 – wysokość 100 metrów, 4 sekundy 50 metrów, opadanie 12 metrów na sekundę

I nagle dzieje się coś dziwnego – polski samolot łapie stałą wysokość stu metrów na dłuuugie siedem i pół sekundy, między 10:40:41,3 a 10:40:48,7. Zakładając prędkość samolotu około 300 km/h, było to jakieś 700 metrów lotu. Czary jakieś? Tupolew nurkował ku ziemi 12 metrów na sekundę i w pewnej chwili z niewiadomych przyczyn na parę sekund złapał poziom?

Na tym nie koniec zagadek, bo oto po siemiu i pół sekundzie TU 101 znów pikuje - między 10:40:48,7 a 10:40:55,2, czyli w 6 i pół sekundy zbliża się do ziemi o 80 metrów, schodzi bowiem ze 100 metrów na 20 metrów i następnie zderza się z ziemią!

poniedziałek, 24 maja 2010

Gazeta elit

Jeśli ktoś chce podnieść sobie ciśnienie, albo ze względu na specyficzne poczucie humoru się pośmiać, niech zagląda na portal Gazety Wyborczej. W zasadzie nic nowego się tam nie pojawia, GW i jej wierni czytelnicy utrzymują równą formę od lat podobnie jak popeerelowskie elity skupione wokół PO, jednak w kontekście niedawnej tragedii narodowej, to, co GW promuje na swoich stronach netowych, brzmi wyjątkowo.

Oto komentarze umieszczone dziś jako wiodące pod artykułem o kampanii Jarosława Kaczyńskiego:

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne blue911 24.05.10, 07:08

Splyn,Kartoflu z fala do Baltyku! Narod nie potrzebuje mezow kota,bez konta ani prawa jazdy!»


Mąż stanu? Stary pedzio-onanista. Kartfelek biedny

maciejkozlowski 24.05.10, 07:12

Dobry mąż stanu - 61 letni kawaler, bez kobiety, dzieci. Toż to ciężkapatologia. Jakiś zupełny oszołom. Albo pedał po prostu !»

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne c... jerzy.zywiecki 24.05.10, 07:16

Hitler też był politykiem na trudne czasy i jeszcze bardziej czynił je trudnymi,gdy się do władzy dorwał.»



Dalej jest podobnie:



Ciasno i smród?Weź jeszcze kozę(Kaczyńskiego)!Jak

   naczelny_rabin_forum 24.05.10, 07:43 Odpowiedz

go wypuścisz, od razu sie poprawi...

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne c...

   marsjaninzwenusa 24.05.10, 06:55 Odpowiedz

Widać, że utrata realnego wpływu na marionetkę i na kształt polityki
w pałacu prezydenckim, jak też i zniknięcie najbardziej wiernej
świty dworzanów, która odeszła pod Smoleńskiem, wywarły negatywny
wpływ na psychikę Jarosława Kaczyńskiego. I jeszcze te niepokojące
PIS sondaże...

Re: Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne

   brunho 24.05.10, 07:05 Odpowiedz

a żoną alik?
--
pIs off

kolo nekrofila kreci sie banda kryminalistow i zbo

   cyndyndanda 24.05.10, 07:08 Odpowiedz

czencow - wiedza, ze kaczy psychopata jako prezydent to ich jedyna
szansa - bez tego beda kupa smieci.

Re: Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne

   blue911 24.05.10, 07:08 Odpowiedz

Splyn,Kartoflu z fala do Baltyku! Narod nie potrzebuje mezow
kota,bez konta ani prawa jazdy!

Mąż stanu? Stary pedzio-onanista. Kartfelek biedny

   maciejkozlowski 24.05.10, 07:12 Odpowiedz

Dobry mąż stanu - 61 letni kawaler, bez kobiety, dzieci. Toż to ciężka
patologia. Jakiś zupełny oszołom. Albo pedał po prostu !

Jakie trudne czasy? owszem

   wejsunek11 24.05.10, 07:14 Odpowiedz

będą jeśli ten zadymiarz dorwie się do prezydentury.... i dalej
będzie dzielił i mącił...i wetował wszelki postęp w tym kraju jak
jego wielki brat..

Re: Jakie trudne czasy? owszem

   ostygly_lechu 24.05.10, 07:59 Odpowiedz

Juz nic wam nie pomoze,
Nie pomoze juz nic...
Splyniecie z ta powodzia jak to gowno.


Re: Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne

   maciejkozlowski 24.05.10, 07:43 Odpowiedz

jerzy.zywiecki napisał:

> Hitler też był politykiem na trudne czasy i jeszcze bardziej czynił
> je trudnymi,gdy się do władzy dorwał.


Chcę dodać , że też miał CHARYZMĘ. Jak nasi dwaj kartoflani bracia. Sorry, już
na szczęście tylko jeden. Też charyzmatyczny jak cholera.

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne c...

   askold 24.05.10, 07:22 Odpowiedz

W imieniu JarKacza dziękuję za te niezwykle miłe opinie. Jakież
one europejskie ! Jakież wysublimowane ! Nie mogę się nie zachwycić !
Ten pedał mnie jednak niepokoi. Przecież wy, lepsi Polacy,
jesteście bardziej tolerancyjni od nas pisuarkich, katozboków.
Nadburmistrzem Berlina jest gej żyjący w oficjalnym związku ze swoim
partnerem. Gdyby ktoś taki był u nas - cyżbyście ni głosowali na
niego ?

Re: Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne

   ostygly_lechu 24.05.10, 08:03 Odpowiedz

Milcz pedale.Moze wiceburmistrz, ale nie prezydent kraju. On ma prezentowac
wszystkich a nie tylko pedalow i zbokow w czarnych kieckach.
A ten jezyk to przyszedl od was. Kto mieczem wojuje to od niego ginie,
zapamietaj to sobie, cieciu.

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne c...

   sks-uj 24.05.10, 07:25 Odpowiedz

Zwolennicy PO na tym forum wyrazaja sie jak na uczniow
Bartoszewskiego przystalo. Gratulacje... Zaczynam sie bac o Polske
gdy czytam wasze plwociny nienawisci....
Andrzej

Jakie trudne czasy? Polakom nigdy lepiej się nie

   miroo 24.05.10, 07:26 Odpowiedz

wiodło jak dzisiaj... Że niby powódź? A co Kaczyńscy zrobili w tej sprawie gdy
mieli możliwości? Nic... mówili o tym tylko podczas wyborów...
--
Nie róbmy bałaganu! Zawsze trzeba walczyć o precyzję i merytoryczne wypowiedzi!

Kaczyński przy władzy,to trudne dla Polski czasy

   333a3 24.05.10, 07:27 Odpowiedz

Plan Kaczy;chodźby potop i po trupach do władzy

   gironde 24.05.10, 07:31 Odpowiedz

a, na trudne czasy? To jak będzie wojna-wybierzemy

   q-ku 24.05.10, 07:36 Odpowiedz

na wydanie komuś wojny albo spowodowanie konfliktu to znakomity kandydat


ale póki nie wydajemy komuś wojny - niech poczeka.

Re: Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne

   tele_sfor 24.05.10, 07:39 Odpowiedz

jaki to mąż , jak żony nigdy nie miał?
Niech PiSdzielce nie robią z ludzi idiotów - kaczor nadaje sie tylko do
czochrania kota a nie do kierowania państwem.

Co tam trupy, trupy to na chodnik dla Jarka !

   maciejkozlowski 24.05.10, 07:40 Odpowiedz

Jarek jeeeeedziesz. Po trupach do celu.....jeeeedziesz kartofel !!!!

co nekrofil zblizy sie do matki, to ta w strachu -

   cyndyndanda 24.05.10, 08:00 Odpowiedz

wie, ze jest nastepna w kolejce. Jak kartofel stwierdzi, ze magia
kaczego truchla (ukochanego braciszka) przestaje dzialac, powie
kaczej maci o ukochanym synku, liczac na to, ze stara wykopyrtnie -
i to bedzie woda na jego zboczony mlyn (tzw. metoda bielana)!!!

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne c...

   jurek7 24.05.10, 08:00 Odpowiedz

Tia. W czasach prosperity się nie sprawdził i nie potrafił podejmować trudnych
decyzji, to na pewno da sobie radę w czasach trudniejszych...

--
HOWGH!

jak on ma cokolwiek uzdrawiać jak sam całe życie

   signal 24.05.10, 08:02 Odpowiedz

nic nie osiągnął

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne c...

   honkers 24.05.10, 08:03 Odpowiedz

Będziemy mieli w TVP tylko Wildsteina i Pospieszalskiego z ich
chorymi wizjami i zjawami. Sami staniewmy się za posiadanie straganu
z warzywami opluwanymi oligarchami, lekarzami których można od stołu
operacyjnego w kajdankach, działaczami na których nasyla się
siepaczy jak na min. Blidę itd. itp. Polaku wybieraj.

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne c...

   arsenmagus 24.05.10, 08:06 Odpowiedz

Krzyżówka BOGA z KOBRą, inaczej „samo dobro”.
Oczy katolika od Rydyka, to elekto-rat Pecha i Strat!


W nim „samo dobro”, „Solidarność”.
"Rządy Toośka żałosna marność".
On ku dobru powiedzie Naród.
Z Toośkiem dobrobyt daremny trud.


Według mnie w nim piekło, same zło.
Ten facet to katolickie dno.
To jak brudy za koloratką.
To jak stosunek z kolczatką.


Musisz cierpieć, żeby wiedzieć.
Nie chcesz wierzyć, pójdziesz siedzieć.
To streszczenie Wolski PiSiORa.
Układu PiSu - ojderechtora.


Niekoniecznie tu na Ziemi.
Bez pieniądzy wy zbawieni.
Niebo osiągniecie prawie.
Gdy służycie nam łaskawie.


Znajdziemy w was coś grzesznego.
Może behawioralnego.
Może to wilcze zło w oczach.
Zbyt małe datki na mszach.


Nie jesteście mężem stanu.
Bez akceptacji Watykanu.
Proboszcza miejscowego.
Naszego partyjnego.


Budujemy świątynie.
Mamon ich doskonały.
Biskupi rządzą w gminie.
W finansach robią wały.


Fundacja Prasowa Solidarności
to jak Stocznia Redemptoryści!
Złodziejskie Prawo i Sprawiedliwość.
Paprawki ustaw to oczywistość.

Re: Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne

   tele_sfor 24.05.10, 08:09 Odpowiedz

PiS kreuje kaczora na niemą kreaturę


Kaczyński jak Józef Stalin - na trudne czasy

   jerzy30 24.05.10, 08:20 Odpowiedz

a co ten psychopata moze zdzialac. Wlasnym cialem i modlitwa
wstrzyma powódźźź?????

nie mozna pederastow i pedofilow dopuszczac do pol

   cyndyndanda 24.05.10, 08:29 Odpowiedz

ityki - trzeba przewielebnego ojca pederaste z Torunia i nekrofila-
pederaste z Warszawy zamknac w szajerku i niech sie mloca do woli.
Dla tych zboczencow to bedzie przyjemnosc, a dla polskiej polityki
duza korzysc i ulga!!!!

Mąż stanu,

   12345janka 24.05.10, 08:31 Odpowiedz

no nie śmiać mi się chce jak słyszę tego rodzaju opinie. Facet nic w
życiu nie osiągnął, poza ciągłymi wywodami o agentach, złodziejach i
dzieleniu polaków na dobrych i złych. Proponuję nazwę dla tego
faceta - " Mąż bez żony". To bardziej do niego pasuje. Nieprawdaż
PiS- dzielcy.

Wybory 2010: Kaczyński jako polityk na trudne c...

   emerytgw 24.05.10, 08:34 Odpowiedz

JK to nie mąż stanu lecz megaloman, który pod hasłem, że
najważniejsza jest Polska chce zdobyć władzę, aby nie poprawiać
kraj, bo już udowodnił w latach 2005 -2007 , że tego nie potrafi
lecz by przeszkadzać rządowi. Mam wielki niesmak, jak patrzę i
słucham na te obłudne zapewnienia, że JK się zmienił i pochyla się w
pas (po władzę). Żal mi tych ludzi z PIS, a zwłaszca z tego
Komitetu Wyborczego JK, którzy bez przekonania wierzą w sukces
wyborczy. Ludzie obudźcie się !!!.

http://forum.gazeta.pl/forum/w,902,111903406,,Wybory_2010_Kaczynski_jako_polityk_na_trudne_c_.html?v=2


Jak widać, GW – jak Trybuna – przytuliła sieroty po peerelu.

sobota, 15 maja 2010

Janusz wrócił z wczasów

i chwali się, jaki jest sławny w świecie.


wtorek, 11 maja 2010

"Zasypie wszystko, zawieje..."

Ta fraza będąca tytułem powieści Włodzimierza Odojewskiego krąży mi w głowie od momentu, gdy przeczytałem  apel 19 rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Odojewski swą powieść poświęcił pogmatwanym i tragicznym losom rodziny z kresów wschodnich Rzeczypospolitej. W tę historię wplótł m.in. wątek katyński. Powodowany impulsem postanowiłem sprawdzić, co piszą w necie o twórczości Odojewskiego. Przyznam, że od lat nie sięgałem po prozę tego pisarza, toteż pewnym zaskoczeniem była dla mnie informacja, że Odojewski kilka lat temu wydał powieść poświęconą w całości tragedii katyńskiej. "Milczący, niepokonani. Opowieść katyńska" – taki tytuł nosi ten utwór.


Milczący, niepokonani – te dwa słowa jeszcze lepiej od "Zasypie wszystko, zawieje..." zabrzmiały mi w kontekście tego, co wydarzyło się miesiąc temu pod Smoleńskiem. Tak, niektórzy chcieliby, byśmy jak najszybciej zamilkli, byśmy przestali mówić o smoleńskiej katastrofie, by świat zapomniał o niej, by nikt nie zastanawiał się ani głośno ani po cichu, co było przyczyną śmierci 96 naszych rodaków. A wszystko pod hasłem: nie mieszajcie żałoby z polityką.

A przecież ta śmierć, ta tragedia, jest zdarzeniem na wskroś POLITYCZNYM. Dotknęła ona nie tylko 96 rodzin, ale CAŁY NARÓD, wszystkich Polaków. I kontekst tej tragedii jest polityczny – cel wyjazdu, żenujące intrygi strony rządowej i rosyjskiej mające uniemożliwić Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu pielgrzymkę do Katynia, miejsce tragedii i wszystko, co się dzieje od dnia katastrofy ma wymiar POLITYCZNY.

A tu nagle wyskakuje niczym Filip z konopii rzeczniczka kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego Małgorzata Kidawa-Błońska i oznajmia, że adresatem apelu 19 rodzin ofiar są "ci wszyscy, którzy wciąż przypominają o tej tragedii". Wtóruje jej specjalista od wszystkiego Stanisław Żelichowski z PSL: "Jak się popatrzy na to, co się dzieje, to można mieć wrażenie, że na bazie tej katastrofy próbuje się robić politykę".

Przepraszam bardzo, do kogo ta mowa? Do nas, którzy nie dajemy zapomnieć o smoleńskiej tragedii, którzy żądamy wyjaśnień i szacunku dla ofiar? Chcecie, byśmy wzięli udział we wspólnictwie urzędowych kłamstw? Byśmy nie protestowali, zgięli pokornie karki, mówili, że to pada deszcz, gdy nam się pluje w twarze? Niedoczekanie!

Dziś tego chcecie, a jutro może oznajmicie nam to samo, co mówią dziś na Ukrainie: "Myślę, że do jesieni przywódcy opozycji nie będą już myśleli o mandatach, lecz o tym, gdzie się ukryć i dokąd uciec."

Niedoczekanie wasze.


http://wiadomosci.onet.pl/2168323,11,rozumiemy_apel_rodzin_ofiar__ale_to_nie_my_jestesmy_jego_adresatami,item.html

http://wiadomosci.onet.pl/2168201,12,zelazna_julia_w_tarapatach_ma_zakaz_wyjazdu,item.html

http://wyborcza.pl/1,75517,1790787.html