Waldemar Pawlak wyraźnie pragnie dorównać czołówce Platformy w insynuacjach pod adresem PiSu. Dziś ogłosił, że z winy rządu Jarosława Kaczyńskiego Polska straciła 3 miliardy złotych na dostawach gazu.
O czym nie chce pamiętać naczelny strażak III RP?
1. o strategii dywersyfikacji dostaw gazu przyjętej, realizowanej przez PiS, a porzuconej przez rząd Tuska i Palwaka
2. o sprawie umorzenia pół miliarda dla J&S
3. o cenach gazu w czasach rządów PiSu, stąd kontrakt był tylko na trzy lata (mówił o tym publicznie poseł PiS Maks Kraczkowski z komisji gospodarki w odpowiedzi na zarzuty Pawlaka)
4. o skandalicznym uzależnieniu Polski od dostaw gazu z Rosji, co zawdzięczamy Pawlakowi, który podpisał wieloletni kontrakt na ogromne kwoty gazu po niekorzystnych cenach i jeszcze się tłumaczy, że dostał fałszywe dane od urzędników
5. o swojej zgodzie na wyeliminowanie z gry firmy Gudzowatego, która dawała stronie polskiej pewien atut w rozmowach z Rosjanami
http://www.tvp.info/informacje/polska/pawlak-to-przez-poprzedni-rzad-stracilismy-3-mld-zl
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7384341,Politycy_znow_kloca_sie_o_gaz.html
http://wiadomosci.onet.pl/2098998,11,polskiej_stronie_podkladano_zmanipulowane_dane,item.html
http://www.tvn24.pl/-1,1634560,0,1,awantury-o-gaz-ciag-dalszy,wiadomosc.html
http://www.wprost.pl/ar/181718/PiS-rzad-uzaleznia-Polske-od-rosyjskiego-gazu/
http://nafta.wnp.pl/pawlak-nie-mial-podstaw-do-umorzenia-kary-j-s,41786_1_0_0.html
Dziś odtrąbiono również, że przyczyną śmierci Grzegorza Michniewicza dyrektora kancelarii premiera Tuska i jednocześnie szefa ochrony informacji niejawnych łamanych przez tajne było samobójstwo. Szybko i cicho poradzono sobie z tą niezwykłą sytuacją, że człowiek odpowiedzialny za najbardziej newralgiczne dla państwa informacje traci życie w tak tajemniczych okolicznościach.
http://www.tvp.info/informacje/polska/przyczyna-smierci-michniewicza-samobojstwo
Grzegorz Michniewicz był absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończył Podyplomowe Studia Integracji Europejskiej i Bezpieczeństwa Międzynarodowego w Wojskowej Akademii Technicznej.
W latach 1989 - 1998 pracował w Kancelarii Senatu, od 1998 roku w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, najpierw jako Dyrektor Biura Dyrektora Generalnego, a w latach 1999 - 2007 Dyrektor Biura Ochrony. Jako Pełnomocnik do Spraw Ochrony Informacji Niejawnych, Administrator Danych - zajmował się m.in. ochroną informacji niejawnych oraz ochroną danych osobowych. W latach 2000 - 2001 był Pełnomocnikiem do Spraw Ochrony Informacji Niejawnych w Rządowym Centrum Legislacji.
Był urzędnikiem służby cywilnej. Od 4 stycznia 2008 roku był Dyrektorem Generalnym w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Zasiadał także w radzie nadzorczej PKN Orlen.
http://wiadomosci.onet.pl/2100815,11,tajemnicza_smierc_dyrektora_kancelarii_premiera,item.html
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Powinniśmy się trzymać standardów
"Powinniśmy się trzymać standardów – mówi Mirosław Sekuła z PO, szef komisji hazardowej."
A gościa od hazardu, który przyszedł do pana jako szefa komisji finansów z teczką wypchaną forsą, pan poseł pamięta?
P. S. Zbynio Sylwestra spędza na cmentarzu, czy w Zieleńcu u Rysia?
Blokada Wassermanna http://www.rp.pl/artykul/16,411866.html
SEKUŁA, HAZARD I TORBA PIENIĘDZY http://www.niezalezna.pl/article/show/id/27536
"Na 90 procent, Rysiu, że załatwimy." http://www.tvn24.pl/12690,1621932,0,1,na-90-procent--rysiu--ze-zalatwimy-walcze,wiadomosc.html
A gościa od hazardu, który przyszedł do pana jako szefa komisji finansów z teczką wypchaną forsą, pan poseł pamięta?
P. S. Zbynio Sylwestra spędza na cmentarzu, czy w Zieleńcu u Rysia?
Blokada Wassermanna http://www.rp.pl/artykul/16,411866.html
SEKUŁA, HAZARD I TORBA PIENIĘDZY http://www.niezalezna.pl/article/show/id/27536
"Na 90 procent, Rysiu, że załatwimy." http://www.tvn24.pl/12690,1621932,0,1,na-90-procent--rysiu--ze-zalatwimy-walcze,wiadomosc.html
sobota, 26 grudnia 2009
czwartek, 17 grudnia 2009
Dobra wiadomość dla Lecha Kaczyńskiego
Nie ma dziś prawie nikogo, kto by twierdził, że Lech Kaczyński ma poważne szanse na reelekcję. Nawet zdeklarowani sympatycy obecnego prezydenta raczej w to powątpiewają. Warto się jednak zastanowić, na co liczy Jarosław Kaczyński, twardo forsując swego brata po raz kolejny na prezydenta.
Myślę, że prezes Kaczyński chce przede wszystkim utrzymać przywództwo w partii i obawia się, że jakiekolwiek zawahanie/zawirowanie wokół kandydata PiSu na stanowisko prezydenta państwa mogłoby uruchomić lawinę zdarzeń prowadzącą do poważnych zmian w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości, a tym samym może nawet do rozpadu tego ugrupowania, gdyby doszło do otwartej wojny o przywództwo. To jednak za mało, by utrzymać w dłuższym czasoookresie spójność w PiSie i stanowisko szefa partii, bowiem w przypadku przegranej Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich również prawdopodobne jest przesilenie w PiSie skutkujące wotum nieufności dla prezesa Kaczyńskiego i jego zaufanych.
Na czym opiera więc Jarosław Kaczyńskich swe rachuby?
Wyliczmy w punktach:
1. ponura prawda o rządach Platformy zacznie docierać w końcu do szerokich kręgów społeczeństwa
2. wewnętrzne spory w PO przybierać będą na sile tym bardziej, im większe będą tej partii problemy z rządzeniem
3. narastać będzie presja konkurentów typu Olechowski, Piskorski i sił, które za nimi stoją
4. coraz większe zastępy działaczy PO będą mieć problemy z prawem
5. za rok - jesienią 2010, notowania Platformy, jej rządu, a tym samym Tuska spadną poniżej dwudziestu, a może i poniżej dziesięciu procent
6. na lewicy pojawi się taki kandydat, który nie dość że zgarnie Tuskowi część populistycznego elektoratu, to jeszcze na dodatek przerzuci w drugiej turze swe poparcie na Lecha Kaczyńskiego
A propos punktu szóstego - taki kandydat się dziś ujawnił. Jest to Adam Gierek, syn cieszącego się do dziś sympatią wielu Polaków byłego I sekretarza PZPR Edwarda Gierka. Przypomnę, że prof. Gierek w poprzedniej kampanii prezydenckiej poparł w drugiej turze Lecha Kaczyńskiego. Sądzę więc, że i w 2010 r. to samo może mieć miejsce.
Czy jednak elektorat "młodego" Gierka może mieć jakiekolwiek znaczenie? Czy nie będzie zbyt nikły? Czy Gierek - kandydat Unii Pracy się zaznaczy, zwłaszcza na tle takich "tuzów" lewicy jak Nałęcz, Szmajdziński, albo Cimoszewicz? Zacznijmy od końca, otóż wydaje mi się, że wieczny outsider Cimoszewicz nie dostanie nominacji od nikogo. Z kolei wskazany przez SdPl i PD Nałęcz nie ma szans, ponieważ to po pierwsze JEST NAŁĘCZ – profesor z pretensjami do wielkości (tego nikt nie kupuje), a po drugie ma reprezentować partie dziś kanapowe, pozbawione zaplecza - struktur, pieniędzy i sponsorów. Na konia, który nie wiadomo nawet, czy dowlecze się do mety, kto o zdrowych zmysłach postawi? Podobnie Szmajdziński - wzorcowy egzemplarz z poematu Janusza Szpotańskiego ze swoim "wicie rozumicie" coż może zaoferować poza nostalgiczną czkawką swym głodnym władzy towarzyszom? Po stronie postkomunistycznej lewicy liczyć się dziś może zatem jedynie Adam Gierek, za którym stoi legenda ojca, który "chciał dobrze". Jeśli Unia Pracy znajdzie wolontariuszy-entuzjastów, a niewykluczone, że po kilku latach postu i zdominowania polskiej polityki przez partie postsolidarnościowe pojawią się tacy po lewej stronie sceny, to prof. Gierek może zrobić Tuskowi niespodziankę podobną do tej, jaką zrobił przed laty Tymiński Mazowieckiemu. Mimo wszystko nie wróżę kandydatowi lewicy dziś wygranej, ponieważ skłóceni i poważnie osłabieni odcięciem od państwowego koryta postkomuniści jeszcze długo, a być może już nigdy, nie odbudują swej dawnej potęgi. PO nie pozwoli im się wzmocnić finansowo, póki co muszą więc bazować przede wszystkim na wierności starych sprawdzonych działaczy i na entuzjazmie niewielkiej grupki młodych lewackich radykałów. Przy dobrej organizacji i wykorzystaniu tego potencjału mogą jednak przeciągnąć na swoją stronę zarówno zniechęconych do polityki PO starszych jak i młodych wyborców, którzy boją się kaczyzmu. Na drugą turę może to nie wystarczyć, bowiem zarówno PO jak i PiS dysponują ogromnym zapleczem finansowo-organizacyjnym oraz sporym stałym elektoratem, jednak może to być wystarczające do zachwiania pozycją kandydata PO na tyle, że w drugiej turze przegra on starcie z Lechem Kaczyńskim.
Myślę, że prezes Kaczyński chce przede wszystkim utrzymać przywództwo w partii i obawia się, że jakiekolwiek zawahanie/zawirowanie wokół kandydata PiSu na stanowisko prezydenta państwa mogłoby uruchomić lawinę zdarzeń prowadzącą do poważnych zmian w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości, a tym samym może nawet do rozpadu tego ugrupowania, gdyby doszło do otwartej wojny o przywództwo. To jednak za mało, by utrzymać w dłuższym czasoookresie spójność w PiSie i stanowisko szefa partii, bowiem w przypadku przegranej Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich również prawdopodobne jest przesilenie w PiSie skutkujące wotum nieufności dla prezesa Kaczyńskiego i jego zaufanych.
Na czym opiera więc Jarosław Kaczyńskich swe rachuby?
Wyliczmy w punktach:
1. ponura prawda o rządach Platformy zacznie docierać w końcu do szerokich kręgów społeczeństwa
2. wewnętrzne spory w PO przybierać będą na sile tym bardziej, im większe będą tej partii problemy z rządzeniem
3. narastać będzie presja konkurentów typu Olechowski, Piskorski i sił, które za nimi stoją
4. coraz większe zastępy działaczy PO będą mieć problemy z prawem
5. za rok - jesienią 2010, notowania Platformy, jej rządu, a tym samym Tuska spadną poniżej dwudziestu, a może i poniżej dziesięciu procent
6. na lewicy pojawi się taki kandydat, który nie dość że zgarnie Tuskowi część populistycznego elektoratu, to jeszcze na dodatek przerzuci w drugiej turze swe poparcie na Lecha Kaczyńskiego
A propos punktu szóstego - taki kandydat się dziś ujawnił. Jest to Adam Gierek, syn cieszącego się do dziś sympatią wielu Polaków byłego I sekretarza PZPR Edwarda Gierka. Przypomnę, że prof. Gierek w poprzedniej kampanii prezydenckiej poparł w drugiej turze Lecha Kaczyńskiego. Sądzę więc, że i w 2010 r. to samo może mieć miejsce.
Czy jednak elektorat "młodego" Gierka może mieć jakiekolwiek znaczenie? Czy nie będzie zbyt nikły? Czy Gierek - kandydat Unii Pracy się zaznaczy, zwłaszcza na tle takich "tuzów" lewicy jak Nałęcz, Szmajdziński, albo Cimoszewicz? Zacznijmy od końca, otóż wydaje mi się, że wieczny outsider Cimoszewicz nie dostanie nominacji od nikogo. Z kolei wskazany przez SdPl i PD Nałęcz nie ma szans, ponieważ to po pierwsze JEST NAŁĘCZ – profesor z pretensjami do wielkości (tego nikt nie kupuje), a po drugie ma reprezentować partie dziś kanapowe, pozbawione zaplecza - struktur, pieniędzy i sponsorów. Na konia, który nie wiadomo nawet, czy dowlecze się do mety, kto o zdrowych zmysłach postawi? Podobnie Szmajdziński - wzorcowy egzemplarz z poematu Janusza Szpotańskiego ze swoim "wicie rozumicie" coż może zaoferować poza nostalgiczną czkawką swym głodnym władzy towarzyszom? Po stronie postkomunistycznej lewicy liczyć się dziś może zatem jedynie Adam Gierek, za którym stoi legenda ojca, który "chciał dobrze". Jeśli Unia Pracy znajdzie wolontariuszy-entuzjastów, a niewykluczone, że po kilku latach postu i zdominowania polskiej polityki przez partie postsolidarnościowe pojawią się tacy po lewej stronie sceny, to prof. Gierek może zrobić Tuskowi niespodziankę podobną do tej, jaką zrobił przed laty Tymiński Mazowieckiemu. Mimo wszystko nie wróżę kandydatowi lewicy dziś wygranej, ponieważ skłóceni i poważnie osłabieni odcięciem od państwowego koryta postkomuniści jeszcze długo, a być może już nigdy, nie odbudują swej dawnej potęgi. PO nie pozwoli im się wzmocnić finansowo, póki co muszą więc bazować przede wszystkim na wierności starych sprawdzonych działaczy i na entuzjazmie niewielkiej grupki młodych lewackich radykałów. Przy dobrej organizacji i wykorzystaniu tego potencjału mogą jednak przeciągnąć na swoją stronę zarówno zniechęconych do polityki PO starszych jak i młodych wyborców, którzy boją się kaczyzmu. Na drugą turę może to nie wystarczyć, bowiem zarówno PO jak i PiS dysponują ogromnym zapleczem finansowo-organizacyjnym oraz sporym stałym elektoratem, jednak może to być wystarczające do zachwiania pozycją kandydata PO na tyle, że w drugiej turze przegra on starcie z Lechem Kaczyńskim.
niedziela, 13 grudnia 2009
Blues stanu wojennego
Niebo dziś,
szare niebo dziś.
Nie mogę, nie wolno mi
w góry dzisiaj iść.
Zabronione jest patrzenie,
patrzenie
ze szczytów w dół.
Ziemię ktoś,
wolną ziemię ktoś
podeptał,
ludzi śledząc wciąż.
W jego celownikach oczu,
w celownikach jego dział
tli się zło.
Nie ma mnie,
naprawdę nie ma mnie.
Mój szpiegu, przyjdź, zobacz, że
śpiewa tylko cień.
Lecz choć spalony w ogniu zdarzeń,
unicestwiony słowem twym,
nie zgadzam się.
Utwór napisałem, jak tytuł wskazuje, w stanie wojennym. Wykonuje się go jak klasycznego bluesa. Nie podejmuję się dziś zagrania i zaśpiewania, ale żeby dać jakieś wyobrażenie, jak to powinno brzmieć, podpowiem, że wokal ma przypominać Johna Mayalla, z dodatkiem Nalepy i Piekarczyka. :) Ostatni wers powtarzamy przechodząc przez trzy akordy. Życzę wszystkim, którzy zechcą się sprawdzić, powodzenia.
szare niebo dziś.
Nie mogę, nie wolno mi
w góry dzisiaj iść.
Zabronione jest patrzenie,
patrzenie
ze szczytów w dół.
Ziemię ktoś,
wolną ziemię ktoś
podeptał,
ludzi śledząc wciąż.
W jego celownikach oczu,
w celownikach jego dział
tli się zło.
Nie ma mnie,
naprawdę nie ma mnie.
Mój szpiegu, przyjdź, zobacz, że
śpiewa tylko cień.
Lecz choć spalony w ogniu zdarzeń,
unicestwiony słowem twym,
nie zgadzam się.
Utwór napisałem, jak tytuł wskazuje, w stanie wojennym. Wykonuje się go jak klasycznego bluesa. Nie podejmuję się dziś zagrania i zaśpiewania, ale żeby dać jakieś wyobrażenie, jak to powinno brzmieć, podpowiem, że wokal ma przypominać Johna Mayalla, z dodatkiem Nalepy i Piekarczyka. :) Ostatni wers powtarzamy przechodząc przez trzy akordy. Życzę wszystkim, którzy zechcą się sprawdzić, powodzenia.
sobota, 12 grudnia 2009
"Jeżeli w jakimś kraju"
Na jaki naród?
Na jaki naród
śmie się jeszcze powoływać
samozwańcza władza,
która na obcy rozkaz
wszczęła wojnę przeciwko swemu narodowi?
Jaki naród miałaby ocalać?
To naród szuka
przed nią
ocalenia
XII, 81
Nie strzelajcie
Żołnierze nie strzelajcie do nas!
Nie strzelajcie do swoich braci.
Jesteśmy bezbronni, a wy
będziecie musieli do nas wrócić.
Ci, którzy was wcielili
do przymusowej służby wojskowej
i teraz rozkazują wam strzelać,
kiedyś wyprą się swoich rozkazów.
XII, 81
Szczególnie obraźliwe
Nie jest prawdą,
że internowanych
przetrzymuje się w obozach koncentracyjnych.
Jest to szczególnie obraźliwe dla narodu,
który przeżył okupację -
oświadcza zmilitaryzowany rząd polski
okupowanemu narodowi.
XII, 81
Ratujemy ojczyznę
- Ratujemy ojczyznę –
wołają zdrajcy ojczyzny
gotowi nadal okupować swój kraj,
gotowi nadal zabijać bezbronnych,
więzić niewinnych,
gotowi zaprzedawać naród
w coraz większą niewolę,
byle pozostać przy władzy.
Tak samo cierpliwie
Wy, których jedyną siłą
jest przemoc i gwałt,
wiedzcie,
że tak samo cierpliwie
jak waszą pychę znosimy i fałsz,
zniesiemy was
z powierzchni ziemi.
I, 82
Tym, którzy bronią wojny
Tym, którzy bronią wojny,
jaką samozwańcza władza
wszczęła przeciwko swemu narodowi
i mówią:
- To są wewnętrzne sprawy Polski,
nie wolno do nich się wtrącać –
odpowiadamy:
Jeżeli w jakimś kraju
strzela się do ludzi,
jeżeli w jakimś kraju
przepełnione są więzienia,
jeżeli jakimś krajem
rządzi tajna policja
i jawne bezprawie,
trzeba bić na alarm.
Nie chcemy, żeby wewnętrzną sprawą Polski
były zbrodnie,
głód, wyzysk, hańba i rozpacz.
I, 82
Drżą ze strachu
Bezsilne jest zło
wobec dobroci.
Bezsilna jest przemoc
wobec bezbronnych.
Mali są i bezsilni
czciciele przemocy:
drżą ze strachu
za plecami swych służb
bezpieczeństwa,
wojska, milicji i partii.
Niegodni pogardy
kłamią:
- Nie chcemy krwi –
a rozkazują,
żeby bić i zabijać.
Krzyczą:
- Historia nas osądzi –
kiedy ich zbrodnie
już ich osądziły.
I, 82
Dobroć jest bezbronna
Dobroć jest bezbronna,
ale nie bezsilna.
Dobroci nie trzeba siły.
Dobroć sama jest siłą.
Dobroć nie musi zwyciężać:
dobroć jest
nieśmiertelna.
I, 82
Autorem wierszy jest Ryszard Krynicki - poeta, tłumacz, wydawca. Cykl zatytułowany "Jeżeli w jakimś kraju" powstał w stanie wojennym. Utwory publikuję za zgodą Autora.
Ryszard Krynicki
zdjęcie pochodzi z 1981 r.
Chruszczow kieruje polską
delegacją na szczycie klimatycznym w Kopenhadze.
"W przekonaniu prof. Szyszko, w Kopenhadze nasz kraj przegrywa swoją wielką szansę gospodarczą. Błędem jest już to, że na czele polskiej delegacji stoi Tomasz Chruszczow, dyrektor Departamentu Zmian Klimatu i Ochrony Atmosfery w resorcie środowiska, podczas gdy w skład innych delegacji wchodzą ministrowie środowiska, często także gospodarki i spraw zagranicznych, a nawet premierzy. - Polski negocjator nie będzie miał nawet prawa siąść przy herbacie z tymi delegatami - ironizował prof. Szyszko."
"Szczyt klimatyczny w Kopenhadze to wielka walka i wielkie pieniądze - stwierdził też prof. Jan Szyszko, poseł PiS, były minister środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Prawo i Sprawiedliwość wystosowało wczoraj apel do rządu, by wydał oficjalny komunikat, który zmusiłby Komisję Europejską do opublikowania danych pokazujących, które kraje spełniają wymogi protokołu z Kioto, które dokonały redukcji emisji CO2, a które się od tego uchylały. Ma to pokazać, że to nie Polska jest "głównym trucicielem atmosfery", jak chciano by ją na szczycie zaklasyfikować."
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=102100
"W przekonaniu prof. Szyszko, w Kopenhadze nasz kraj przegrywa swoją wielką szansę gospodarczą. Błędem jest już to, że na czele polskiej delegacji stoi Tomasz Chruszczow, dyrektor Departamentu Zmian Klimatu i Ochrony Atmosfery w resorcie środowiska, podczas gdy w skład innych delegacji wchodzą ministrowie środowiska, często także gospodarki i spraw zagranicznych, a nawet premierzy. - Polski negocjator nie będzie miał nawet prawa siąść przy herbacie z tymi delegatami - ironizował prof. Szyszko."
"Szczyt klimatyczny w Kopenhadze to wielka walka i wielkie pieniądze - stwierdził też prof. Jan Szyszko, poseł PiS, były minister środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Prawo i Sprawiedliwość wystosowało wczoraj apel do rządu, by wydał oficjalny komunikat, który zmusiłby Komisję Europejską do opublikowania danych pokazujących, które kraje spełniają wymogi protokołu z Kioto, które dokonały redukcji emisji CO2, a które się od tego uchylały. Ma to pokazać, że to nie Polska jest "głównym trucicielem atmosfery", jak chciano by ją na szczycie zaklasyfikować."
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=102100
Subskrybuj:
Posty (Atom)







