"Żenada. Były minister sprawiedliwości, wykonał wyrok sądu w sposób urągający i żenujący."
Rozliczył się pan, panie Graś, z umowy o stróżowanie w domu Niemca? Poniósł pan z tego powodu jakieś konsekwencje?
http://wiadomosci.onet.pl/2108428,11,zenada_-_posel_ocenil_przeprosiny_ziobry,item.html
http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news/filmik-gras-sprzata-u-niemca-niemiec-ma-wasik,1344676
niedziela, 10 stycznia 2010
sobota, 9 stycznia 2010
Pytanie. Odpowiedzi brak.
Maciej Zdziarski, dziennikarz telewizyjnej Jedynki, zadał w salonie24 pytanie premierowi Pawlakowi. Premier nie raczył na razie odpowiedzieć.
Kontrakt gazowy
Panie Premierze,
moje źródło w PO twierdzi, że
w tym tygodniu premier ogłosi, że kontraktu gazowego z Rosją w wynegocjowanym przez Pana kształcie nie będzie.
Co Pan zrobi - jeśli tak się stanie?
Pozdrawiam,
M.Z.
2010-01-09 20:54
Maciej Zdziarski 2.0 1 2
Odyseja 2010
zdziarski.salon24.pl
http://pawlak.salon24.pl/148831,ostry-start
Kontrakt gazowy
Panie Premierze,
moje źródło w PO twierdzi, że
w tym tygodniu premier ogłosi, że kontraktu gazowego z Rosją w wynegocjowanym przez Pana kształcie nie będzie.
Co Pan zrobi - jeśli tak się stanie?
Pozdrawiam,
M.Z.
2010-01-09 20:54
Maciej Zdziarski 2.0 1 2
Odyseja 2010
zdziarski.salon24.pl
http://pawlak.salon24.pl/148831,ostry-start
piątek, 8 stycznia 2010
Przesilenie?
Platforma Obywatelska to najgorsza formacja rządząca Polską w ostatnim dwudziestoleciu. Cechuje ją permanentne wywoływanie napięcia politycznego i społecznego z jednoczesnym insynuowaniem, że winni temu są ci, przeciwko którym Platforma skierowała swój atak. Głównym przeciwnikiem jest oczywiście partia braci Kaczyńskich jako to ugrupowanie, które po pierwsze zagroziło interesom mocodawców PO, a po drugie zajmuje część przestrzeni politycznej, do której rości sobie pretensje Platforma. Partia Tuska rości sobie zresztą pretensje do całej przestrzeni naszego życia publicznego. Widać to, gdy zagarnia lub pragnie zagarnąć pod swe skrzydła (chciałoby się napisać: macki) polityków różnej maści - Sikorskiego, Huebner, Cimoszewicza, Andrzeja Krawczyka, niejawnie Leppera, czy Pawła Kowala. Również zablokowanie kont PSLu i domaganie się wpłacenia przez tę partię 18 milionów złotych pachnie swego rodzaju politycznym szantażem.
Wydaje się, że wszyscy zaczynają mieć dość szarogęszenia się Platformy . Politycy SLD zdają sobie zapewne sprawę z tego, że dopóki PO będzie dominować jako agresywny antypis, dopóty postkomunistyczna lewica nie ma szans na zwiększenie swego elektoratu, bowiem Platforma skutecznie wymiata postkomunistom przestraszonych rozliczeniową retoryką PiSu wyborców. Również koalicjant Platformy - PSL zauważył w końcu, że nie ma żartów i że romans z Platformą skończy się zgwałceniem i porzuceniem na śmietniku historii.
Dzisiejsze głosowanie w sejmie przywracające posłów PiSu do komisji hazardowej świadczy o tym, że rodzi się koalicja antyplatformerska, która choć złożona z sił wzajemnie sobie obcych, to jednak związana jest wspólnym interesem, jakim jest wspólny wróg - PO - partia o autorytarnych zapędach, nielojalna wobec sojuszników (przypomnijmy sobie pieriepałki przy uchwalaniu ustawy o mediach publicznych), demolująca polskie życie publiczne, a nawet zagrażająca podstawowym interesom państwa polskiego i jego obywateli (dopuszczenie do zablokowania drogi do Świnoujścia przez Gazpociąg Północny, zarządzenie w sprawie leczenia chorych na nowotwory to dwie ostatnie sprawy).
Być może politycy PO w swej pysze i zacietrzewieniu zapomnieli, że istnieje próg wytrzymałości, po przekroczeniu którego nawet to, co wydaje się monolitem, rozsypuje się jak domek z kart. Wiadomo, że tuskowcy chcieli przekonać swych koalicjantów, aby ci nie poparli decyzji o powrocie Wassermanna i Kempy do komisji, jednak politycy PSLu skalkulowali zapewne, że bardziej opłaca się im w trudnej sytuacji, w jakiej sami się znaleźli, osłabienie PO za pomocą bata hazardowego. Również Arłukowicz reprezentujący w komisji postkomunistów myśli o tym , by ugrać coś dla siebie i dla swoich towarzyszy i tylko z tego powodu rozdziera publicznie szaty nad chamstwem pałkarzy PO w komisji. Tak czy owak powstał wspólny antyplatformerski front. Przetrwa on tylko wtedy, gdy PO kontynuować będzie swą zadufaną politykę oraz gdy ani PiS ani SLD nie dopuszczą w komisji hazardowej do rozstrząsania kwestii związanych z udziałem swych polityków w procedowaniu kolejnych nowelizacji ustawy o grach i zakładach, a skupią się na Rysiach, Zbysiach, Mirach, Donkach i Grzesiach. Przed nami niewątpliwie ciekawy, budzący dreszcz emocji politycznych, rok.
Wydaje się, że wszyscy zaczynają mieć dość szarogęszenia się Platformy . Politycy SLD zdają sobie zapewne sprawę z tego, że dopóki PO będzie dominować jako agresywny antypis, dopóty postkomunistyczna lewica nie ma szans na zwiększenie swego elektoratu, bowiem Platforma skutecznie wymiata postkomunistom przestraszonych rozliczeniową retoryką PiSu wyborców. Również koalicjant Platformy - PSL zauważył w końcu, że nie ma żartów i że romans z Platformą skończy się zgwałceniem i porzuceniem na śmietniku historii.
Dzisiejsze głosowanie w sejmie przywracające posłów PiSu do komisji hazardowej świadczy o tym, że rodzi się koalicja antyplatformerska, która choć złożona z sił wzajemnie sobie obcych, to jednak związana jest wspólnym interesem, jakim jest wspólny wróg - PO - partia o autorytarnych zapędach, nielojalna wobec sojuszników (przypomnijmy sobie pieriepałki przy uchwalaniu ustawy o mediach publicznych), demolująca polskie życie publiczne, a nawet zagrażająca podstawowym interesom państwa polskiego i jego obywateli (dopuszczenie do zablokowania drogi do Świnoujścia przez Gazpociąg Północny, zarządzenie w sprawie leczenia chorych na nowotwory to dwie ostatnie sprawy).
Być może politycy PO w swej pysze i zacietrzewieniu zapomnieli, że istnieje próg wytrzymałości, po przekroczeniu którego nawet to, co wydaje się monolitem, rozsypuje się jak domek z kart. Wiadomo, że tuskowcy chcieli przekonać swych koalicjantów, aby ci nie poparli decyzji o powrocie Wassermanna i Kempy do komisji, jednak politycy PSLu skalkulowali zapewne, że bardziej opłaca się im w trudnej sytuacji, w jakiej sami się znaleźli, osłabienie PO za pomocą bata hazardowego. Również Arłukowicz reprezentujący w komisji postkomunistów myśli o tym , by ugrać coś dla siebie i dla swoich towarzyszy i tylko z tego powodu rozdziera publicznie szaty nad chamstwem pałkarzy PO w komisji. Tak czy owak powstał wspólny antyplatformerski front. Przetrwa on tylko wtedy, gdy PO kontynuować będzie swą zadufaną politykę oraz gdy ani PiS ani SLD nie dopuszczą w komisji hazardowej do rozstrząsania kwestii związanych z udziałem swych polityków w procedowaniu kolejnych nowelizacji ustawy o grach i zakładach, a skupią się na Rysiach, Zbysiach, Mirach, Donkach i Grzesiach. Przed nami niewątpliwie ciekawy, budzący dreszcz emocji politycznych, rok.
wtorek, 5 stycznia 2010
O, jo, joj, pracownika mediów prześladują
Stała się rzecz niesłychana. Krakowska prokuratura postanowiła postawić byłemu pracownikowi banku, dziś pracownikowi radia ZET Mariuszowi Gierszewskiemu zarzut bezprawnego ujawnienia zeznań prokuratorów w sprawie afery w Ministerstwie Rolnictwa. Wszyscy lamentują: dziennikarzom zamyka się usta, media się prześladuje.
"To działanie wymierzone nie tylko przeciw mnie, ale przeciwko wszystkim dziennikarzom śledczym." - ogłasza Gierszewski, a mecenas Kruszyński dzielnie nazywa rzecz po imieniu:
"To przypomina praktyki państwa totalitarnego, gdzie dla wygody prokuratury zamyka się usta wolnej prasie."
Brawo panowie, skoroście jednak tak odważnie ujęli się za wolnością słowa, to może wykrztusicie choć parę zdań na temat tego, co organa ścigania i tajne służby demokratycznej Polski wyczyniają z Wojciechem Sumlińskim i z dziennikarzami Gazety Polskiej?
P.S. Mariusz Gierszewski to jeden z tych bojowych sejmowych wesołków, którzy przechwalają się, że w czasie przemówienia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego nabijają się z głowy państwa w kantorku "pani Toli". Ciekawe, czy kiedy słuchali Kwaśniewskiego, to też ryczeli ze śmiechu? A jak reagują na Tuska, Bronka Jamajkę, że o Stefanie miłosiernym nie wspomnę?
"tutaj obok stolika dziennikarskiego jest pokój, który jest zwany „kantorkiem pani Toli”. Pani Tola sama w sobie jest historią dziennikarstwa... to ta starsza pani, która siedzi za biurkiem. Ona przeżyło wszystko, wiele tak zwanych „obrotów sejmowych” i polityków, a poza tym jest osobą wielkiej kultury i można do niej iść i porozmawiać na wiele różnych tematów. Tam też często siedzimy, tam są komputery, tam też jest telewizor, można obejrzeć konferencję prasową, dowiedzieć się, co i gdzie się dzieje. A jak na przykład jest przemówienie prezydenta, to wtedy siedzimy wszyscy w „kantorku Pani Toli”, są śmiechy, żarty, komentarze... czujemy, że jesteśmy grupą."
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/sejmowe_stado_8476.html
http://www.tvn24.pl/-1,1636733,0,1,prokuratura-sciga-dziennikarza,wiadomosc.html
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/dziennikarz-radia-zet-scigany-przez-prokurature,51202,1
Polecam również wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o radiu zet:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6704505,J__Kaczynski__Ja_jestem_z_AK__a_pracownicy_Radia_Zet.html
"To działanie wymierzone nie tylko przeciw mnie, ale przeciwko wszystkim dziennikarzom śledczym." - ogłasza Gierszewski, a mecenas Kruszyński dzielnie nazywa rzecz po imieniu:
"To przypomina praktyki państwa totalitarnego, gdzie dla wygody prokuratury zamyka się usta wolnej prasie."
Brawo panowie, skoroście jednak tak odważnie ujęli się za wolnością słowa, to może wykrztusicie choć parę zdań na temat tego, co organa ścigania i tajne służby demokratycznej Polski wyczyniają z Wojciechem Sumlińskim i z dziennikarzami Gazety Polskiej?
P.S. Mariusz Gierszewski to jeden z tych bojowych sejmowych wesołków, którzy przechwalają się, że w czasie przemówienia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego nabijają się z głowy państwa w kantorku "pani Toli". Ciekawe, czy kiedy słuchali Kwaśniewskiego, to też ryczeli ze śmiechu? A jak reagują na Tuska, Bronka Jamajkę, że o Stefanie miłosiernym nie wspomnę?
"tutaj obok stolika dziennikarskiego jest pokój, który jest zwany „kantorkiem pani Toli”. Pani Tola sama w sobie jest historią dziennikarstwa... to ta starsza pani, która siedzi za biurkiem. Ona przeżyło wszystko, wiele tak zwanych „obrotów sejmowych” i polityków, a poza tym jest osobą wielkiej kultury i można do niej iść i porozmawiać na wiele różnych tematów. Tam też często siedzimy, tam są komputery, tam też jest telewizor, można obejrzeć konferencję prasową, dowiedzieć się, co i gdzie się dzieje. A jak na przykład jest przemówienie prezydenta, to wtedy siedzimy wszyscy w „kantorku Pani Toli”, są śmiechy, żarty, komentarze... czujemy, że jesteśmy grupą."
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/sejmowe_stado_8476.html
http://www.tvn24.pl/-1,1636733,0,1,prokuratura-sciga-dziennikarza,wiadomosc.html
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/dziennikarz-radia-zet-scigany-przez-prokurature,51202,1
Polecam również wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o radiu zet:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6704505,J__Kaczynski__Ja_jestem_z_AK__a_pracownicy_Radia_Zet.html
poniedziałek, 4 stycznia 2010
Leczenie i dbanie o higienę szkodzi
Znana to prawda, że trzeba mieć zdrowie, aby się leczyć. Wiele lat temu, gdy byłem w wojsku, potwornie rozbolał mnie ząb. Jako że w jednostce była przychodnia stomatologiczna, udałem się tam po pomoc. Przyjęła mnie kobieta o manierach szefa kompanii. Raz dwa założyła opatrunek, a może i od razu plombę i uznała, że jest po sprawie. Na moją uwagę, że nie mogę domknąć szczęki, bo nałożyła za dużo utwardzacza, najpierw wrzasnęła na mnie, ponieważ jednak nie ustępowałem, trochę spiłowała nadmiar plomby. Kiedy skończyła, stwierdziłem, że buzia nadal mi się nie domyka, ale mając dosyć pokrzykiwania dentystki sadystki, zmilczałem to i wyszedłem z gabinetu. Później dowiedziałem się, że pani od zębów pracowała wcześniej we więzieniu. Po kilku dniach ząb zaczął dokuczać mi jeszcze bardziej. Nocą przed wyjazdem na poligon ból stał się tak dokuczliwy, że poszedłem do miasta na pogotowie. Tam dwie miłe panie stwierdziły, że najprawdopodobniej z powodu fatalnego założenia plomby dostałem zapalenia zęba i nie pozostaje już nic innego tylko ekstrakcja. Ponieważ był to jeden z zębów trzonowych, kobiety namęczyły się co niemiara, a ja po zabiegu znalazłem się na podpórce do nóg fotela dentystycznego, natomiast nogi miałem tak oplątane wokół sprzętów, że z trudem się uwolniłem. Jakoś jednak przeżyłem to piekło i pojechałem do jego drugiego kręgu, czyli na poligon zimowy.
Przypomniała mi się ta historia dziś, gdy przeczytałem, że płatny zabójca Iwan zmarł na zator płucny w trakcie leczenia w areszcie szpitalnym. Zmarł akurat wtedy, gdy w związku z poprawą stanu zdrowia przeniesiono go ze szpitala cywilnego do szpitalnej izolatki w areszcie. Żeby było jeszcze bardziej absurdalnie, pożegnał się z życiem w chwili, gdy zapragnął umyć nogi. Potwierdziła się więc i druga prawda, że częste mycie, skraca życie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7416392,Ziobro__Zirajewski_nie_mial_powodu__by_popelnic_samobojstwo.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7416287,Sprawa_Paply__Artur_Zirajewski__Iwan__nie_zyje.html
"- W dniach 16 i 22 grudnia miał widzenia z żoną. 22 i 23 grudnia otrzymywał paczki żywnościowe. 23 grudnia otrzymał też - jak ustalono po rozmowie z współwięźniami - gryps, od jednego z innych skazanych, po przeczytaniu którego był niezadowolony i spalił go. Spalił również większość swojej korespondencji, pism i notatek - mówił na specjalnej konferencji prasowej dyrektor służby więziennej.
28 grudnia Zirajewski nie stawił się na porannym apelu o 6.30. Wezwany do jego celi lekarz stwierdził zatrucie lekami i skazany trafił do szpitala MSWiA w Gdańsku, gdzie był pod ochroną funkcjonariuszy służby więziennej i policyjnych antyterrorystów. - 31 grudnia został wypisany ze szpitala MSWiA i przeniesiony do szpitala w areszcie śledczym. Przebywał cały czas w sali z przeszkloną ścianą, pod stałą obserwacją funkcjonariusza. Na sali był również monitoring - mówił dalej na konferencji pułkownik Dubiel.
W międzyczasie lekarze zdiagnozowali zatrucie przypisanym Zirajewskiemu na sen lekiem estazolan, oraz zapalenie płuc.
3 stycznia Zirajewski upadł i nie dawał oznak życia. Wezwany lekarz i pielęgniarka zaczęli reanimację, którą kontynuowała ekipa pogotowia. O 15.39 stwierdzono zgon.
Po tym, jak Zirajewski spalił swoje notatki, napisał do żony list, który znaleziono podczas przeszukania celi. Zawarł w nim wskazówki dotyczące wychowania dzieci, oraz pełnomocnictwo dotyczące postępowania przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości - ujawnił szef więziennictwa na konferencji. Podczas spotkania przedstawiciele ministerstwa i służby więziennej powtarzali, że nic nie wskazuje na samobójstwo Zirajewskiego."
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7416891,Zirajewski_spalil_notatki_po_otrzymaniu_grypsu__Kontrola.html
Przypomniała mi się ta historia dziś, gdy przeczytałem, że płatny zabójca Iwan zmarł na zator płucny w trakcie leczenia w areszcie szpitalnym. Zmarł akurat wtedy, gdy w związku z poprawą stanu zdrowia przeniesiono go ze szpitala cywilnego do szpitalnej izolatki w areszcie. Żeby było jeszcze bardziej absurdalnie, pożegnał się z życiem w chwili, gdy zapragnął umyć nogi. Potwierdziła się więc i druga prawda, że częste mycie, skraca życie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7416392,Ziobro__Zirajewski_nie_mial_powodu__by_popelnic_samobojstwo.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7416287,Sprawa_Paply__Artur_Zirajewski__Iwan__nie_zyje.html
"- W dniach 16 i 22 grudnia miał widzenia z żoną. 22 i 23 grudnia otrzymywał paczki żywnościowe. 23 grudnia otrzymał też - jak ustalono po rozmowie z współwięźniami - gryps, od jednego z innych skazanych, po przeczytaniu którego był niezadowolony i spalił go. Spalił również większość swojej korespondencji, pism i notatek - mówił na specjalnej konferencji prasowej dyrektor służby więziennej.
28 grudnia Zirajewski nie stawił się na porannym apelu o 6.30. Wezwany do jego celi lekarz stwierdził zatrucie lekami i skazany trafił do szpitala MSWiA w Gdańsku, gdzie był pod ochroną funkcjonariuszy służby więziennej i policyjnych antyterrorystów. - 31 grudnia został wypisany ze szpitala MSWiA i przeniesiony do szpitala w areszcie śledczym. Przebywał cały czas w sali z przeszkloną ścianą, pod stałą obserwacją funkcjonariusza. Na sali był również monitoring - mówił dalej na konferencji pułkownik Dubiel.
W międzyczasie lekarze zdiagnozowali zatrucie przypisanym Zirajewskiemu na sen lekiem estazolan, oraz zapalenie płuc.
3 stycznia Zirajewski upadł i nie dawał oznak życia. Wezwany lekarz i pielęgniarka zaczęli reanimację, którą kontynuowała ekipa pogotowia. O 15.39 stwierdzono zgon.
Po tym, jak Zirajewski spalił swoje notatki, napisał do żony list, który znaleziono podczas przeszukania celi. Zawarł w nim wskazówki dotyczące wychowania dzieci, oraz pełnomocnictwo dotyczące postępowania przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości - ujawnił szef więziennictwa na konferencji. Podczas spotkania przedstawiciele ministerstwa i służby więziennej powtarzali, że nic nie wskazuje na samobójstwo Zirajewskiego."
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7416891,Zirajewski_spalil_notatki_po_otrzymaniu_grypsu__Kontrola.html
sobota, 2 stycznia 2010
Barometr
Robiąc przedświąteczny obchód sklepów, pogadałem ze znajomymi sprzedawcami i właścicielami firm. Oto czego się dowiedziałem:
1.Właścicielka czterech sporych sklepów, interes prowadzi od 18 lat. Każdego roku notowała mniejsze lub większe wzrosty sprzedaży i dochodów. W tym roku klapa kompletna. Obuwie – spadek o około 70%, ciuchy nieco mniej, ale też poważny. Znajoma jest właścicielką powierzchni sklepów, więc mówi, że jakoś przetrwa, natomiast dzierżawcom nie daje szans (zobaczmy, co się dzieje w centrach handlowych, tzw. galeriach). Polscy producenci i hurtownicy obuwia jeżdżą po sklepach i zabierają towar, bo nie mają nadziei na zwrot kasy. Przypomnę, że Unia chce znieść cła na obuwie chińskie, które i tak trafia do nas innymi kanałami i wykańcza rodzimą produkcję.
2.Kosmetyki, zabawki, artykuły papiernicze, fajerwerki, znicze i środki piorące – spadek 20-30%, nawet okres przedświąteczny tego nie zmienił.
3.Dział mięsny sporej firmy w sklepie pewnej sieci handlowej – zlikwidowany.
4.Trzy sklepiki wędkarskie + artykuły dla miłośników zwierzaków – zlikwidowane.
Oprócz tego:
5.Spora firma transportowa – od przeszło roku wegetuje, brak zleceń.
6.Pensjonat z knajpą – spadek 20-30%
7.Duża firma pieczarkarska (około 1000 pracowników) – zalicza dół sprzedaży od roku.
8.Spora firma produkująca konstrukcje żelbetowe (oczyszczalnie ścieków, zbiorniki na gnojowicę, segmenty do budowy domów) – duży spadek zamówień.
9.Rolnicy ogłaszają sprzedaż świń po śmiesznie niskiej cenie.
10.Eksport żywności idzie dobrze jednynie na Wschód (Ukraina, Łitwa), gdzie produkcja niemal zamarła.
11.Budżety samorządów na 2010 r. - poważnie obcięte dochody.
Jedynie firmy wykańczające mieszkania (np. meble kuchenne), remontujące lokalne drogi i wodno-kanalizacyjne (zamówienia głównie z budżetówki) nie narzekają, jednak inwestycje te realizowane są głównie z kredytów + środki unijne.
Wnioski:
Konsumpcja wewnętrzna wyraźnie siadła, eksport też, inwestycje budowlane się kończą. W 2010 r. również ci, którzy dziś nie narzekają, będą musieli zacisnąć pasa.
Pytanie:
Skąd te dane o jednoprocentowym wzroście? Na jakiej podstawie Tusk buńczucznie zapewnia, że polska gospodarka jest lepsza od niemieckiej?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7411504,Premier_sklada_zyczenia_wszystkim_Polakom__I_opozycji.html
1.Właścicielka czterech sporych sklepów, interes prowadzi od 18 lat. Każdego roku notowała mniejsze lub większe wzrosty sprzedaży i dochodów. W tym roku klapa kompletna. Obuwie – spadek o około 70%, ciuchy nieco mniej, ale też poważny. Znajoma jest właścicielką powierzchni sklepów, więc mówi, że jakoś przetrwa, natomiast dzierżawcom nie daje szans (zobaczmy, co się dzieje w centrach handlowych, tzw. galeriach). Polscy producenci i hurtownicy obuwia jeżdżą po sklepach i zabierają towar, bo nie mają nadziei na zwrot kasy. Przypomnę, że Unia chce znieść cła na obuwie chińskie, które i tak trafia do nas innymi kanałami i wykańcza rodzimą produkcję.
2.Kosmetyki, zabawki, artykuły papiernicze, fajerwerki, znicze i środki piorące – spadek 20-30%, nawet okres przedświąteczny tego nie zmienił.
3.Dział mięsny sporej firmy w sklepie pewnej sieci handlowej – zlikwidowany.
4.Trzy sklepiki wędkarskie + artykuły dla miłośników zwierzaków – zlikwidowane.
Oprócz tego:
5.Spora firma transportowa – od przeszło roku wegetuje, brak zleceń.
6.Pensjonat z knajpą – spadek 20-30%
7.Duża firma pieczarkarska (około 1000 pracowników) – zalicza dół sprzedaży od roku.
8.Spora firma produkująca konstrukcje żelbetowe (oczyszczalnie ścieków, zbiorniki na gnojowicę, segmenty do budowy domów) – duży spadek zamówień.
9.Rolnicy ogłaszają sprzedaż świń po śmiesznie niskiej cenie.
10.Eksport żywności idzie dobrze jednynie na Wschód (Ukraina, Łitwa), gdzie produkcja niemal zamarła.
11.Budżety samorządów na 2010 r. - poważnie obcięte dochody.
Jedynie firmy wykańczające mieszkania (np. meble kuchenne), remontujące lokalne drogi i wodno-kanalizacyjne (zamówienia głównie z budżetówki) nie narzekają, jednak inwestycje te realizowane są głównie z kredytów + środki unijne.
Wnioski:
Konsumpcja wewnętrzna wyraźnie siadła, eksport też, inwestycje budowlane się kończą. W 2010 r. również ci, którzy dziś nie narzekają, będą musieli zacisnąć pasa.
Pytanie:
Skąd te dane o jednoprocentowym wzroście? Na jakiej podstawie Tusk buńczucznie zapewnia, że polska gospodarka jest lepsza od niemieckiej?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7411504,Premier_sklada_zyczenia_wszystkim_Polakom__I_opozycji.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)
